Blog > Komentarze do wpisu

Odpowiedzialność

Czego oczekuje klient udając się do terapeuty ?

Do terapeuty klienci przychodzą mam wrażenie z podobnym nastawieniem jak do lekarza. Mam problem z tym i tym, proszę aby pan coś z tym zrobił; mniej lub bardziej świadomie formułowane jest oczekiwanie uzyskania prostej do zastosowania recepty, której użycie spowoduje wyeliminowanie trudności. 

Winduje to od razu terapeutę - tak jak lekarza - na pozycję eksperta, specjalisty od życia i funkcjonowania klienta. Bez wątpienia jest to do pewnego stopnia użyteczne dla obu stron tej relacji. Klient zyskuje świadomość, że o to trafił do kogoś mądrzejszego niż on sam, kto się nim zaopiekuje, pokaże droge i zdejmie z ramion trochę ciężaru. Terapeuta natomiast może zaspokoić swoją potrzebę bycia autorytetem, kontroli oraz wglądu w obszary niedostępne dla zwykłego śmiertelnika.  Co więcej po jego stronie znajduje się definicja skutecznej terapii, a wszelkie nie entuzjastyczne odpowiedzi na terapeutyczne działania spokojnie może nazwać oporem, głęboko nieuświadomioną niechęcią klienta do zmian wynikającą z działania procesów psychicznych zwanych mechanizmami obronnymi. 

 

Druga strona medalu to właśnie tytułowa odpowiedzialność i konsekwencje jej całkowitego zagarnięcia przez terapeutę. Wybijająca się na plan pierwszy związana jest z imperatywem bezwzględnej konieczności udzielenia pomocy i przekonania że zawsze jest to możliwe. Opór oporem, ale zapewne gdzieś jest granica, po przekroczeniu której różne zachowania klienta, jego cierpienie i brak satysfakcjonujących zmian staje się dla terapeuty poważnym obciążeniem. Poczucie odpowiedzialności za klienta, za to co się z nim dzieje, za decyzje jakie podejmuje i konsekwencje, których doświadcza staje się po prostu trudne do zniesienia.

Nie mniej brzemienne w skutki może być przejęcie odpowiedzialności przez terapeutę dla klienta. Oto bowiem pojawiają się wyraźne komunikaty - "Nie poradzisz sobie sam" "Ktoś to musi zrobić za ciebie", "Nie umiesz", "Jesteś słaby", "Popełniasz błędy" itd. Motywacja do działania, chęć czynienia zmian spada wtedy drastycznie. Rośnie natomiast poczucie winy, niezadowolenia z siebie, samoocena leci na łeb na szyję. Załóżmy jednak że działania Terapeuty-eksperta-odpowiedzialnego przynoszą skutek i kłopoty, które przyprowadziły klienta na terapię zostają wyeliminowane. Co dalej? Co się stanie gdy po jakimś czasie znowu pojawią się trudności. Jak będzie z wiarą w zdolność do poradzenia sobie z tym? Jak z kompetencjami, umiejętnościami?

Moim zdaniem aby  radzić sobie z zaproszeniami klientów do przejmowania odpowiedzialności ważne jest przyjęcie użytecznej definicji samego siebie jako terapeuty i roli w relacji terapeutycznej. Dla mnie użyteczna jest taka, która określa terapeutę jako pokazującego klientowi inne niż przyjmowane dotychczas perspektywy patrzenia na swoje życie i doświadczane trudności, mobilizującego posiadane przez klienta zasoby do radzenia sobie; dla mnie terapeuta to ktoś to wspólnie z klientem szuka rozwiązań, nie zakłada że te, które ma w głowie są właściwe, stawia hipotezy, wysuwa propozycje ale nie przywiązuje się do nich, jest otwarty na inne możliwości.

Przy takim zdefiniowaniu samego siebie praktycznie cała odpowiedzialność zostaje przekazana klientowi. Tylko on może zmienić swoje życie. On jest tym, który decyduje jak ono będzie wyglądać, co zrobi a czego nie. A ze spotkania z terapeutą weźmie sobie to, co będzie dla niego użyteczne.

poniedziałek, 10 listopada 2008, psychologiczny

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
statystyka